Kocie muzeum w Amsterdamie

Tekst i zdjęcia: Elżbieta i Andrzej Lisowscy
artykuł ukazał się w "Przekroju" nr 43 z 25.10.1998

[Stroje z musicalu Mając własne kocie stadko w Krakowie, nie mogliśmy ominąć w czasie zwiedzania Amsterdamu jednego z nielicznych w świecie "kocich muzeów" (ostatnio "Nieznany świat" doniósł, że takie muzeum powstało niedawno w Bazylei). Już w holu poczuliśmy się swojsko i sympatycznie, choć w ogóle nie zareagowały na nas zatopione w drzemce na solidnym kufrze trzy kociaki. Za to w szatni, nad wieszakami, zobaczyliśmy ich ożywione pozy, ale w rysunkowych szkicach...

Podreptaliśmy na górę, kierując się śladami wymalowanych na schodach kocich łapek. Na półpiętrze przywitał nas portret Johna Pierponta Morgana (1967 - 1984) - pięknego rudego kota, na którego cześć wdzięczny opiekun - Bob Meijer (swój portret umieścił w bliskim sąsiedztwie pupilka) ufundował to muzeum w 1990 roku. Zaraz potem zobaczyliśmy Johna Pierponta Morgana wkomponowanego w banknot studolarowy. Chwilę później wkroczyliśmy w świat kocich bibelotów plakatów obrazów rysunków kocich wizerunków z reklam i portretów Nie zabrakło nawet jednego z kostiumów ze słynnego musicalu "Cats".

Kolekcja przypomina dobre i złe czasy dla kotów. Egipcjanie obdarzali je czcią, uznając za bóstwa. W średniowieczu były prześladowane i tępione, zwłaszcza czarne - kojarzone z magią i czarownicami. W Chinach zawsze podziwiano ich zdolności łowieckie, a w Japonii uwielbiano za grację i wdzięk. Do dziś inspirują artystów. My sami utwierdziliśmy się w przekonaniu, że i koty były i są sybarytami, miłośnikami pięknych wnętrz i niezwykłego otoczenia. I pewnie dlatego ich muzeum mieści się w eleganckiej - zdobionej stiukami Jacoba de Wit - XVII wiecznej kamienicy (zbudowanej w najlepszym okresie holenderskiego "Złotego Wieku"), w cichej uliczce nad kanałem w centrum Amsterdamu.

Muzeum (Herengracht 497 - to tylko pięć minut od Rijksmuseum) czynne jest od piątku do soboty, w godz. 11.00 - 17.00, a w niedzielę 12.00 - 17.00, wstęp - 7,50 NLG. Wychodząc można kupić rozmaite pamiątki z wizerunkami kotów (pocztówki, koszulki). Można też wstąpić do Kola Przyjaciół Muzeum Kotów (wpisowe - 75 holenderskich guldenów) lub zyskać dożywotni status patrona (po jednorazowej wpłacie w wysokości 497 guldenów).

[Szyld Muzeum]

W czasie lipcowej wizyty nie udało nam się (podobnie jak i w marcu br.) porozmawiać z założycielem i właścicielem jednego z najbardziej oryginalnych (spośród 42 amsterdamskich) muzeów. Ma wielu przyjaciół w Gruzji i tam najchętniej teraz przebywa.

[Koty są wszędzie...] Podążając kocim śladem, odwiedziliśmy także jedną z ponad 2.500 barek zacumowanych przy nabrzeżach 165 kanałów miasta. Schronisko dla bezdomnych kotów. Zacumowane w największym kanale Singel, naprzeciw domu z numerem 40. blisko 40 zwierząt, ale dalszych kilkadziesiąt żyjących w pobliżu barki jest regularnie dokarmianych przez wolontariuszy. Ci zresztą zajmują się na co dzień wszystkimi kotami, a fundusze na karmę i opiekę weterynaryjną pochodzą w większej części z datków sponsorów, w mniejszej z opłat za zwiedzanie "kociej barki" (codziennie w godzinach 13.00 - 16.00). Na barce jest czysto, nie ma żadnych kocich zapaszków. Jest wystarczająca liczba kuwet (zamiast piasku stosowane są w nich skrawki gazet), są nawet zabawki dla zwierząt. Koty mogą wychodzić swobodnie na zabezpieczony siatką pokład. Takie siatki spotkaliśmy także na wielu zwykłych mieszkalnych barkach, gdzie można fotografować okazałe koty. Są nie mniej charakterystyczne dla stolicy Holandii niż rowery.



Strona główna >> Koty >> Kocie muzeum