|
02:15 AM Gdzieś nad północnym Atlantykiem
Pocałunki, które młody chłopak składał na szyi Suzan były niczym
balsam dla jej zmęczonego całym dniem pracy ciała. Całował ją po karku
delikatnie muskając wargami, przesuwał swoje pieszczoty na policzki, czasem
całował jej powieki na zamkniętych oczach, potem wracał i chwytał jej ucho.
Ssał je, poczym chwytał zębami i przygryzał, ale tak żeby tylko odczuła jego
obecność i żeby nie zrobić jej krzywdy, wsuwał do środka język i penetrował
zakamarki małżowiny, najpierw powoli i delikatnie, a następnie gwałtownie z
dużą ilością śliny. Ta pieszczota bardzo jej się podobała, chociaż czasem
odczuwała dziwne łaskotanie, które ledwo mogła wytrzymać. Gdy chciała
odsunąć głowę czuła jak jego ręka wbita w jej śliczne, długie blond włosy
przytrzymywała ją, nie dając uciec. Mimo swojego młodego wieku ten chłopak
wiedział czego pragnie kobieta w takiej chwili, wiedział także jak jej to dać, jak
powinien zachować się mężczyzna będący w takiej sytuacji delikatnym
kochankiem, a jednocześnie dominować nad swoją partnerką. Uroda
mężczyzn, a jak się teraz okazało także chłopców z południa działała na nią
jak afrodyzjak. Suzan całkowicie poddawała się woli tego Portorykańczyka,
mimo że poznała go dopiero dwie godziny temu w barze, gdy szukała ognia by
zapalić papierosa. Od razu jej się spodobał, a gdy przysunął się do niej z
zapalniczką, gdy poczuła zapach jego zmysłowego dezodorantu i zobaczyła
jego dobrze zbudowaną klatkę piersiową, wylewającą się ze skąpego T-shirt'a,
oraz mięśnie rąk trzymających zapalniczkę, od razu zapragnęła znaleźć się w
jego ramionach. Wiedziała, że to jest jej cel na ten wieczór, że zrobi wszystko
by go uwieść. Teraz gdy jedna z tych rąk przesuwała się po jej udach, czuła że
są naprawdę duże i silne. Dotykał jej długich nóg raz z jednej strony, potem z
drugiej, chwytał za pośladki i wracał. Pieścił jej wewnętrzną stronę uda
przesuwając się coraz wyżej i coraz bliżej koronkowych majteczek. Ta ostatnia
pieszczota doprowadzała ją pomału do szaleństwa, była tak realna, że aż
niemożliwa. Susan nie mogła już tego dłużej wytrzymać, pomału otwarła oczy i
nagle wszystko znikło. Wprawdzie dalej była ciemna noc, ale znikła obskórna
brama na którejś z ulic Nowego Jorku, zniknął chłopak z portorykańskiej
dzielnicy, a jej lekko rozwartym oczom ukazał się śnieżno biały zagłówek
fotela lotniczego z elegancko nadrukowanym logo 'United Air Line'. Jednak
wraz z przebudzeniem nie wszystko znikło tak jak to się zwykle dzieje po
otwarciu oczu. Suzan uświadomiła sobie, że dalej odczuwa dłoń na swoich
udach. Ktoś w czasie snu bez jej zgody śmiał ją dotykać. Czy ten ktoś nie
zdawał sobie sprawy, że to prawie gwałt? W ostatnich latach w stanach wielu
facetów, płaciło niebotyczne odszkodowania za dużo mniejsze przewinienia.
W sprawach o tzw. molestowanie seksualne kobiet, sądy stawały po stronie
płci pięknej. Wystarczyło by facet zaproponował coś więcej niż kawę i
oburzone feministki leciały do adwokata, a mężczyźni natychmiast wylatywali z
pracy za nadmiar lubieżnych chęci. Przez jej głowę przeleciało pytanie 'Czy
ten gość zdaje sobie sprawę z tego co robi?' Ona jest obywatelką Stanów
Zjednoczonych bezczelnie w nocy obmacywaną na pokładzie samolotu
amerykańskiego, gdzie przecież obowiązuje prawo USA.
Każda amerykańska feministka zastanowiła by się przede wszystkim
'Kto może być tak głupi i bezczelny żeby się podjąć takiego ryzykownego
kroku?', ale nie Suzan. Ją interesowało 'Kto?', ale dobrze wiedziała
'Dlaczego?' Jej uroda była tak bardzo działająca na wyobraźnię facetów, że
odkąd skończyła 13 lat, zawsze miała ich mnóstwo wokół siebie. Ona była
kobietą wyzwoloną, sex był jej drugą naturą, i to w jaki sposób ów nieznajomy
ją dotykał, i to co czuła doprowadzało ją pomału do rozkoszy. Jednak
przypomniała sobie, że samolot nie zabrał maksymalnej ilości pasażerów, i że
dwa miejsca obok niej były puste gdy wtuliła się pod koc i oparła głowę obok
okienka. Przypomniała sobie także, że w ciągu tych paru godzin odkąd
wystartowali z Nowego Jorku, kilka razy zauważyła jak przygląda się jej
pewien mężczyzna. Za każdym razem gdy ich wzrok się spotkał on uśmiechał
się do niej, więc teraz zakładając się w myślach sama ze sobą postawiła 10$
na niego.
Mimo, że nie spała już od paru minut, to jej tajemniczy kochanek nie
zorientował się w sytuacji. W samolocie było ciemno, a Suzan miała głowę
zwróconą w kierunku okna i nie wykonała żadnego ruchu, który by wskazywał
na przebudzenie. Poddawała się tym pieszczotą, pozwalała by rozpinał
guziczki jej bluzki, by dotykał jej brzucha. Oboje byli przykryci kocami więc nie
groziło im że zostaną przyłapani na tym. Gdy rozpiął jej staniczek i objął dłonią
jej malutkie, ale jędrne piersi delikatnie jęknęła z wrażenia. Obróciła się w jego
stronę i przytuliła głowę do jego ramienia. Po drodze spojrzała mu w oczy, tak
to był on. Nie był tym wcale zdziwiony, gdyż od kilku chwil zdawał sobie
sprawę, że ona już nie śpi. Pieścił ją dalej, masował jej piersi, chwytał w palce
sutki, które pod wpływem jego dotyku coraz bardziej twardniały. Teraz gdy byli
przytuleni dodawał jeszcze pocałunki. Całował jej włosy rozkoszując się ich
zapachem. Susan wzdychała, lubiła jak mężczyzna się nią zajmuje, a jeszcze
bardziej lubiła gdy robi to tak dobrze jak on. Tego dłużej nie da się wytrzymać
- pomyślała. Szepcąc do ucha partnera 'Chodź ze mną' szybko doprowadziła
swój ubiór do jako takie wyglądu i pociągnęła go w głąb śpiącego samolotu.
On poddał się jej woli szepcząc 'Si' i udali się w kierunku toalety.
Gdy w samolocie przygaszono światło, Suzan wydawało się, że w
skąpych promienia lampki przymocowanej do fotela znajdującego się trzy
rzędy przed nią, ale po drugiej stronie przejścia widzi znajomą twarz Paula.
Nie, to nie on. Odrzuciła tę myśl tak samo szybko, jak szybko się pojawiła, ale
równocześnie powróciły cudowne wspomnienia z lotu jaki odbyła kilka dni
wcześniej w przeciwną stronę Atlantyku. 'To na pewno nie on' pomyślała i od
razu się uśmiechnęła do siebie, a może do nich obojga. Wtedy spotkały się
dwa wulkany erotyczne, bo jak inaczej można nazwać to co wyprawiali w
toalecie samolotu zaledwie kilka minut po tym jak się poznali. Gdy tylko
zamknęli za sobą drzwi...
|