ROKITNO SZLACHECKIE 2005r.


Dzień pierwszy, piątek:

Jemy wuszty (sam przygotowywałem, nie chwaląc się ;) ), spożywamy ;)))))) & walczymy z komuną paląc dzieła wodza




Komuna pokonana więc możemy imprezować



Dzień drugi:

Śniadanie (lubie) i opalanie (nie lubie :( ) i sesemesy - to tez lubie ;) i piwo - b.lubie




Cud się zdarzył - umyłem moje sportowo-terenowe autko Ferrari F1, tylko koń gdzieś sie zmył ;)


Wieczór to samo ;)))))))))), no i patrzymy w gwiazdy ;)






Niektórzy udowadniali, że sie znają na gwiazdach









Dzień trzeci:

Graliśmy w fusbal, balem z blazą bez luftu ;) , a inni bawili się w ogrodnika, zabawkami, żeby chociaż w... doktora






"...To już jest koniec, bo nie ma już nic (do spożycia, przyp. Miky) , jesteśmy wolni, możemy..." jechać

O filozofach, czyli wnioski z imprezowania z filozofami ;) :