ja

"Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też..."

dragons

Postanowiłem zmienić tekst, który widniał tu poprzednio, gdyż po prostu wszystko się pozmieniało. To utwierdza mnie w przekonaniu, że życie zawsze potrafi zaskoczyć i zazwyczaj staje się tak w momencie w którym się tego kompletnie nie spodziewamy. Lata mojej młodości przemknęły szybko jak bolid na torze wyścigowym. Pamiętam jak często się zastanawiałem jak to będzie gdy będę miał dwadzieścia parę lat. Jaki będę, co będę robił, jak myślał. Na zdjęciu obok miałem może 10-11 lat. Wspaniały czas. Pozostały po nim tylko zdjęcia i coraz bardziej zamglone wspomnienia, z których nie da się już nawet wydusić poczucia tego klimatu, beztroski, zapachu prawdziwej dziecięcej wolności. Burzliwe wejście w dorosłe życie przyszło tak nagle i niespodziewanie. Pewnego dnia człowiek orientuje się, że musi już troszczyć się o samego siebie. Ludzie zaczynają cię traktować serio, wymagają, oczekują. Jeśli ktoś się dobrze do tego nie przygotował, jak np. ja, dostaje wówczas niezłego kopa. Człowiek zaczyna żałować niektórych swoich błędów. Chciałby coś poprawić, czemuś zapobiec. No ale jak to mawia jeden z moich kumpli... "już po jabłkach".

Dla mnie najgorszym do przeskoczenia jest fakt, że życie nigdy nie będzie do końca takie jak byśmy tego chcieli. Jestem marzycielem, trochę idealistą którego wyobrażenie o życiu było zbyt kolorowe, zbyt idylliczne by mogło się urzeczywistnić. Ktoś może powiedzieć, że pieprzę głupoty, że wystarczy chcieć, walczyć o swoje, o siebie, o swoje marzenia. Może to i prawda, ale co zrobić gdy straciło się już siły?

Tak czy owak. Życie potrafi być kolorowe. Sam tego doświadczyłem i wydaje się, że warto się postarać o tych kilka chwil, które będziemy pamiętać do końca życia, które nawet po upływie lat będą wywoływały u nas dreszcze. Woodstock 2002, sztuczne ognie na niebie, ogniste spojrzenie mojej dziewczyny, ciepło jej przytulonego ciała, łzy szczęścia w oczach. Góry, pensjonat "U Ani", balkon, noc, Riders Of The Storm w głośnikach, kilku najlepszych kumpli a gdzieś w oddali burza, rozbłyski piorunów. Wakacje, szkoła średnia, beztroska szaleńcza wyprawa z kumplem w Polskę. Pociągi, dworce, wolność. Zakopane, Rzeszów, Nowa Dęba... To kilka wspomnień, które będę pamiętał i które chcę pamiętać. W zasadzie jest tego dużo więcej, kogo to jednak obchodzi?

Jedna z prawd o życiu jest taka, w całej swojej egzystencji zawsze tak na prawdę jesteśmy samotni. Wszystko co przeżywamy, chwile uniesienia, namiętności, szczęścia, chwile złości, smutku, rozpaczy. Wszystko to rodzi się i pozostaje wyłącznie w naszych głowach. Jeśli potrzebujemy kogoś, to chyba tylko po to, żeby zaspokoić swoje wewnętrzne zakorzenione zwierzęce instynkty. Żeby tą prawdę o samotności zepchnąć gdzieś na bok. Jakkolwiek na to nie patrzeć, potrzebujemy tej drugiej połowy. Kogoś, kto będzie potrafił dzielić z nami smutki, radości. Ja już chyba tego kogoś znalazłem. Dlaczego "chyba"? Bo na podstawie moich skromnych doświadczeń stwierdzam, że nawet tak wielkiego uczucia jakim jest miłość nie można być do końca pewnym. Mawiają, że prawdziwa miłość jest wieczna i niezniszczalna. Nie wierzę w to. A może po prostu nie znam jeszcze znaczenia tego słowa.

Bóg. Ciągle mam nadzieję, że istnieje i że jest dobry. Nie uznaję kościoła. To zakłamana, fałszywa i obłudna instytucja. Naprawdę nie potrzebuję kościoła aby wierzyć. Możliwość swobodnej wiary odpowiada mi bardziej niż trzymanie się schematów, które mają mi niby wskazywać drogę w życiu. A co ja tam będę tłumaczył... bóg wie o co mi chodzi.

me A tak w ogóle. Jestem Kamil. Mam latek 21. Mieszkam sobie w Bolesławcu. To taki mały koniec świata gdzieś w południowo zachodnim krańcu Polski. "...Eating seeds as a past time activity, The toxicity of our city, of our city..." To miasto naprawdę jest toksyczne. Wpieprzanie słoneczniku i oglądanie telewizji to tutaj rzecz powszednia. Brakuje trochę życia, akcji. Jak chyba zresztą w każdej małej miejscowości. "...When I became the sun. I shone live into the man's hearts...".

Już mi się nie chce pisać... jeśli doczytałeś do tego momentu i masz ochotę poznać mnie bardziej. Nic prostszego. Napisz.

Korzystając z okazji chciał bym pozdrowić kilka osób które ubarwiają mi życie: Kasię M., Anię B., Mariolę P., Paulinę P., Bunię, Fejsa, Dygiego, Długiego, Kareła, Grześka S., Krzyśka K. Marcina K., moją 3 miesięczną chrześnicę Dominikę i wszystkich tych o których teraz zapomniałem.

18.II.2003