Inspiracją dla powstania nazwy formacji była głośna sztuka napisana w 1728
przez Johna Gaya - "Opera Żebracza". Losy grupy nie potoczyły się
jednak w ten sam sposób co jej pierwowzoru scenicznego.
W 1970 muzycy podpisali kontrakt z firmą Vertigo, której profil był nastawiony
właśnie na wykonawców ambitnych i odkrywczych. A trudno się nie zgodzić, że
taka właśnie była Beggar's Opera Bez wątpienia, wspólnie z Genesis, Yes,
Emerson, Lake and Palmer, czy Jethro Tull,
poszerzała granice rocka.
Lecz nawet w tamtych czasach, czasach boomu na muzykę niebanalną, nie każdy
muzyczny bohater miał możliwość podpisania kontraktu. A nawet jeśli mu się to
udało nie było to jednoznaczne z odniesieniem sukcesu. I wcale nie było tak,
że byli to gorsi artyści. Często była to kwestia po prostu większego lub mniejszego
szczęścia.
W składzie grupy występowali Martin Griffiths (śpiew), Alan Park (organy, fortepian),
Ricky Gardiner (gitara, chórki), Gordon Sellar (gitara basowa, gitara akustyczna,
chórki), Ray Wilson (perkusja) i, okazjonalnie, Virginia Scott (mellotron i
chórki).
Act One
Debiut Beggar's Opery był odważną i szaloną wycieczką poprzez obszary muzyki
klasycznej, klawiszowo zorientowanego rocka progresywnego z odrobiną psychedelii,
a przede wszystkim z potężną dawką szaleństwa i humoru.
Drażnią trochę cytaty z muzyki klasycznej wplecione jakby na siłę, tworzące
wrażenie chaosu lub wprędce połatanej struktury. Najwięcej, bo dwa, to aranżacje
utworów Franz Von Suppe'go - Poet And Peasant (w oryginale Poet And Peasant
Overure) oraz Light Calvary. Do głowy przychodzi twórczość Emerson, Lake
and Palmer zmiksowana z mistrzem Zappą.
O wiele ciekawiej robi się podczas dłuższych pasaży instrumentalnych opartych
na własnych koncepcjach muzyków. Ukazuje się tu w całej bogactwie ich kunszt
muzyczny i warsztatowy.
Dodane w formie bonusów monofoniczne utwory z singli, to jak, się należy spodziewać,
bardziej przebojowe, i nie tak wyszukane kompozycje, jednak w żadnym stopniu
nie są one pozbawione typowej dla Beggar's Opera energii i dynamiki. Co ważne,
nie odstają również stylem od całej płyty, wkomponowują się więc w jej treść
zupełnie nienagannie.
Water of Change
Na drugiej płycie słychać odejście od klawiszowych brzmień a'la ELP w
stronę grania w stylu przypominającym mi Indian Summer, nie porzucając jednak
klimatu zappowskiego szaleństwa. Zrobiło się trochę więcej miejsca dla gitar.
Moim skromnym zdaniem na szczęście, dla innych niestety, tak, czy owak na kolejnej
płycie "Żebracy" uwolnili się od bezpośrednich klasycznych inspiracji.
Na płycie pojawił się mellotron, który nieco zmienił styl grupy. Nadał jej muzyce
więcej dostojeństwa, co w połączeniu z rezygnacją ze skocznych, ale nie pasujących
do reszty fragmentów dało spójną płytę, która dobrze ilustruje kierunek artystyczny
grupy. Kierunek, którego ukoronowaniem był kolejny, doskonały album.
Pathfinder
Muzyka, jakby siedmiu krasnoludków wesoło wędrowało sobie przez letnią łąkę,
wymachując swoimi kilofami, jak piórkami. To otwierający płytę Hobo.
Kolejny utwór, MacArthur Park, to cover Richarda Harrisa, aktora-piosenkarza.
Nie znam oryginału, ale chyba niewiele go tu pozostało, bowiem kompozycja toczy
się w typowo progresywnej wenie - z odpowiednimi harmoniami i patosem. Praktycznie
każdy z umieszczonych tu utworów zasługuje na opis, ograniczę się jednak jeszcze
do ostatniego na płycie - Madame Dubfire. Podobnie jak poprzednie kompozycje
i ta ma coś z klimatu muzyki musicalowej, choćby fakt występowania dwóch głosów.
Końcowa część utworu prowokuje jeszcze jedno skojarzenie - Atomic Rooster ze
swoim satanistycznym stylem.
Jedynym zarzutem do tej płyty może być wątpliwość, czy grupa nie wtopiła się
zbytnio w to, co grało wiele innych kapel w tamtym czasie. Dla dzisiejszego
odbiorcy nie ma to już wielkiego znaczenia, ale wówczas można było się pewnie
poczuć znużonym, jeśli dookoła setki grup grały bardzo podobnie. Pewnie zresztą
było to powodem małej popularności Beggar's Opera, a potem straty popularności
wszystkich, nawet znanych artystów z tego nurtu.
"Pathfinder" jest ostatnią płytą Beggar's Opery wydaną na CD. Potem
jej poziom artystyczny zaczął stopniowo spadać. Po "Get Your Dog Off Me"
grupa się rozwiązała. W połowie lat 70. Gordon Sellar reaktywował grupę i nagrał
trzy albumy wydane tylko w Niemczech. Mniej więcej w tym samym czasie Ricky
Gardiner koncertował z David Bowie. Losy reszty członków grupy nie są dokładnie
znane.
Dyskografia:
Act One (1970 Vertigo, 1997 Repertoire)
Waters Of Change (1971 Vertigo, 1995 Repertoire)
Pathfinder (1972 Vertigo, 1995 Repertoire)
Get Your Dog Off Me (1973 Vertigo)
Saggitary (1974 Germany Jupiter)
Beggars Can't Be Choosers (1979 Germany Jupiter)
Lifeline (1980 Vertigo Germany)